984 North Milwaukee Avenue Chicago, IL 60642-4101 (773) 384-3352 || Opening hours: Friday-Tuesday: 11 a.m.–4 p.m. Wednesday: 11 a.m.–7 p.m. Thursday: CLOSED

Leopold Tyrmand. Życie w proteście

We wtorek 18 listopada odbyło się w Muzeum Polskim w Ameryce spotkanie dyskusyjnego klubu polskiej książki „Trzeci Wtorek”, organizowane przez Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polsko-Amerykańskich. Gościem tego spotkania był syn Leopolda Tyrmanda – Matthew, który niedawno wydał swoją książkę „Jestem Tyrmand, syn Leopolda”. Młody Tyrmand próbuje poprzez literaturę odnaleźć i poznać ojca, którego stracił, gdy miał 4 lata. Spotkanie w formie wywiadu prowadził dyrektor PALA Leonard Kniffel.

Rozmowa, w której wzięła udział spora grupa entuzjastów Leopolda Tyrmanda, koncentrowała się wokół „Dziennika 1954”, który nie tylko dokumentuje szarość i bezsens codziennego życia w czasach komunizmu, ale przede wszystkim jest wewnętrznym głosem autora, jego buntem przeciwko beznadziei stworzonej przez system totalitarny i kanwą, na którą mógł przelać dręczące go pytania czy przemyślenia.

Matthew Tyrmand na pytanie, czy jest zainteresowany krajem swojego ojca, odpowiedział, że jest nie tylko zainteresowany, ale i zaangażowany biznesowo w Polsce. Dodał, że z dużą uwagą obserwuje polską scenę polityczną i jak sam określił – jest to sprawa genetyczna.

Matthew Tyrmand podpisuje książki fot.L. Kowalewicz

Matthew Tyrmand podpisuje książki fot. L. Kowalewicz

 

Przypomnijmy nieco postać Leopolda Tyrmanda (1920–1985). Polski pisarz i publicysta, antykomunista. Popularyzator amerykańskiego jazzu w powojennej Polsce i krytyk muzyczny. Liberał z domu, konserwatysta z wyboru. Ekscentryczny outsider cieszący się dużą popularnością w środowisku warszawskim lat 50. Czerwonymi skarpetkami protestował przeciw smutnej szarzyźnie komunizmu.

Urodził się i wychował w Warszawie. W 1938 r. ukończył gimnazjum i wyjechał do Paryża studiować architekturę na tamtejszej Akademii Sztuk Pięknych. Zetknięcie z kulturą zachodnią i jazzem wywarło wielki wpływ na młodego Tyrmanda.

Początek II wojny światowej zastał go w Warszawie, gdzie spędzał wakacje. Stąd uciekł po kilku tygodniach do Wilna i to właśnie tam rozpoczął karierę publicysty: pisał dla wydawnictw komunistycznych, do czego nie przyznawał się przez długie lata. W 1941 r. był aresztowany przez NKWD za działalność konspiracyjną w organizacji niepodległościowej i skazany na osiem lat więzienia. Jednak zdołał uciec z transportu podczas niemieckiego bombardowania. Wrócił do Wilna, zdobył fałszywe dokumenty na francuskie nazwisko i w 1942 r. zgłosił się dobrowolnie na roboty do Rzeszy, mając nadzieję, że ułatwi mu to przedostanie się do Francji. Niestety plan się nie powiódł. Dopiero w Norwegii w 1944 r. nadarzyła się okazja, by zbiec z niemieckiego statku, na którym był palaczem. Zamierzał udać się do neutralnej Szwecji, ale i ten plan spalił na panewce, gdy wkrótce po ucieczce został schwytany przez Niemców i osadzony w obozie koncentracyjnym niedaleko Oslo. Tam doczekał końca wojny.

Do Warszawy wrócił Tyrmand w 1946 roku. Pracował jako dziennikarz dla „Expressu Wieczornego”, dla tygodnika „Przekrój” i w końcu dla „Tygodnika Powszechnego” do 1953 r., tj. do momentu zamknięcia tego pisma przez komunistyczny reżim za niepokorną odmowę opublikowania nekrologu Stalina. Przez długi czas Tyrmand nie mógł dostać zatrudnienia, co było przyczyną podjęcia decyzji o prowadzeniu dziennika, który pisał bardzo intensywnie przez kilka pierwszych miesięcy 1954 roku. Zapiski te pod tytułem „Dziennik 1954” po raz pierwszy drukowane były we fragmentach na łamach emigracyjnego czasopisma „Wiadomości” w Londynie w 1974 roku. „Dziennik” spowodował skandal, bo Tyrmand nie stronił w nim od krytyki tak znajomych, jak i osób publicznych, a pojawia się w nim ponad 500 nazwisk. Tak jak nagle zaczął pisać dziennik, tak nagle go skończył.

Matthew Tyrmand i uczestnicy spotkania fot.M.Kot

Matthew Tyrmand i uczestnicy spotkania fot.M.Kot

 

W kwietniu 1954 r. wydawnictwo Czytelnik zamówiło u niego powieść sensacyjną. Powstała książka zatytułowana „Zły”, która wzbudziła wiele emocji i jest uznana za najlepsze dzieło literackie Tyrmanda. Autor dał się poznać jako świetny obserwator o wielkim talencie narracyjnym. Jednak pomimo popularności, jaką przyniosła Tyrmandowi ta publikacja, w dalszym ciągu był on szykanowany przez władze komunistyczne, a jego dzieła nie przechodziły cenzury.

W 1966 r. wyjechał do Francji, a w 1967 osiadł w Nowym Jorku. Tam wykładał historię literatury polskiej na Uniwersytecie Columbia i równocześnie pisał do renomowanego, opiniotwórczego tygodnika „The New Yorker”, które okazało się dla Tyrmanda zbyt lewicujące. W 1976 r. został zatrudniony w Rockford College Conservative Institute w Rockford w Illinois i był współzałożycielem konserwatywnego pisma tej instytucji „Chronicles of Culture”. Z pismem związany był do końca swojego życia. Zmarł nagle w 1985 r. na atak serca.

Iwona Bożek, MLIS
Muzeum Polskie w Ameryce